EWM GP 21/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 21 maja 2008

Grupy Oporu „Solidarni”

Grupy Oporu „Solidarni” powstały w 1982 r. Wywodziły się głównie z kręgu młodzieży antykomunistycznej z Niezależnego Zrzeszenia Studentów i środowisk robotniczych. Od samego początku ich działalność różniła się od typowych struktur konspiracyjnych utworzonych po wprowadzeniu stanu wojennego. O specyfice Grup decydował zarówno młody wiek ich działaczy, jak i osobowość przywódców, a szczególnie „Teosia” Klincewicza. Działalność Grup Oporu „Solidarni” najlepiej prześledzić na podstawie kilku przykładów typowych dla tej struktury akcji.

„Gadały”

„Gadały”, zwane również „szczekaczkami”, stanowiły specjalność Grup Oporu „Solidarni”. Były to urządzenia nagłaśniające, które składały się najczęściej z magnetofonu samochodowego zasilanego akumulatorem oraz głośników dużej mocy wraz z elektronicznym układem opóźniającym uruchomienie całego urządzenia tak, by umożliwić operatorowi bezpieczne opuszczenie miejsca akcji. Pierwsze „gadały” skonstruowali inż. Józef Lenartowicz z Instytutu Badań Jądrowych i Wiesław Sieklucki z Instytutu Fizyki Doświadczalnej przy ul. Hożej, a obudowy były produkowane w warsztacie Krzysztofa Kurana pod Warszawą. Służyły one przede wszystkim do nadawania audycji Radia Solidarność. Najbardziej spektakularne akcje z udziałem tych urządzeń miały miejsce m.in. 1 sierpnia 1982 r., kiedy to w rocznicę Powstania Warszawskiego na Cmentarzu Powązkowskim została wyemitowana audycja z przemówieniem Zbigniewa Bujaka. W latach 1984–1986 „gadały” były wykorzystane na terenie aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej z okazji „tygodnia więźnia politycznego”.

Z kolei 1 maja 1983 r. grupa „Hipolita” Piotra Rutkowskiego wraz z Janem Kulczyckim przygotowywała jedną z najbardziej znanych akcji z nagłaśnianiem, adresowaną do więźniów politycznych. Grupa ustawiła „gadałę” na dachu budynku przy ul. Narbutta, na tyłach kina Stolica, z audycją przeznaczoną głównie dla „Teosia” Klincewicza, który w tym czasie siedział w więzieniu na Rakowieckiej. Jak pisał po latach J. Ramotowski: „Miała być włączona po południu, ale ustawiający ją nie wiedzieli o dodatkowym zabezpieczeniu – ukrytym włączniku, więc nie zadziałała. Dopiero drugie interwencyjne podejście wraz zespołem autorskim, czyli grupą »Hipolita«, uruchomiło »gadałę«. Audycja zaczynała się sygnałem Radia Solidarność, który dla niepoznaki został poprzedzony nagraniem Georges’a Moustaki o Sacco i Vanzettim, której nie puściłoby żadne polskie oficjalne radio. Był to sygnał dla więźniów rozumiejących treść utworu i – w przeciwieństwie do klawiszy – wiedzących o tym. Cała 40-minutowa audycja była dobrze słyszalna przez otwarte okna cel. Urządzenie miało zainstalowaną rozmagnesowującą taśmę głowicę, kasującą bezpowrotnie po odtworzeniu nagranie, tak by nie można było zidentyfikować głosów. Urządzenie zostało zdemontowane przez ekipę milicyjną dopiero następnego dnia”.

Akcje ulotkowe

Ulotkowanie to kolejna specjalność Grup Oporu „Solidarni”. Akcje miały być przeprowadzane tak, by, jak mawiał T. Klincewicz, w Warszawie „było puszysto”. Stosowano tu chyba wszystkie znane metody rozrzucania ulotek: z ręki, z dachu, z przewieszki, na lont, na Marlboro, na chemię, na sikorkę, na termometr, z transparentów i wyrzutników. Najbardziej efektowne były jednak wyrzutniki pirotechniczne konstruowane przez Krzysztofa Michalskiego i Grzegorza Podbielskiego oraz zespół elektroników, który budował modele elektronicznych opóźniaczy zapłonu. Tym ostatnim zespołem kierował Andrzej Grabowski, jeden z najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, a wówczas konstruktor w Przemysłowym Instytucie Telekomunikacji.

Techniki pirotechniczne, choć efektowne, były również bardzo niebezpieczne. Przekonał się o tym szef jednej z grup – Mariusz Zbigniew Zieliński („Mariusz”), który przed jedną z akcji sam we własnym mieszkaniu przy ul. Grenadierów usiłował złożyć blisko 30 wyrzutni. Podczas montażu ostatniej z nich, w czasie ubijania materiału wybuchowego, nastąpił wybuch. Jego impet uderzył w twarz „Mariusza”, powodując niemal jej spalenie. Zespół lekarzy pod kierunkiem chirurga-plastyka dr. Andrzeja Potockiego przez siedem godzin operował pechowego działacza, który na dodatek niemal całkowicie utracił wzrok. Sam „Mariusz” po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu był następnie ścigany przez Służbę Bezpieczeństwa listem gończym i ukrywał się przez kolejne dziewięć miesięcy aż do amnestii.

Jedna z najciekawszych akcji miała miejsce 31 sierpnia 1986 r. w Paryżu. Janusz Ramotowski („Przem”) i Aleksander Stankiewicz (były funkcjonariusz BOR) przy bulwarze St. Germain, z katedry Notre Dame i z Łuku Tryumfalnego wysypali kilkadziesiąt tysięcy ulotek przypominających o rocznicy podpisania porozumień sierpniowych.

„Śmierdziele” i inne działania specjalne

Działacze Grup Oporu „Solidarni” od samego początku uważali, że po wprowadzeniu stanu wojennego należy stosować czynny opór. Powstał nawet projekt organizacji bojowej, autorstwa Marka Harasiuka („Generała”), zakładający prowadzenie akcji zbrojnych. Ostatecznie skończyło się na zwalczaniu kolaborantów, donosicieli, esbeków, nadgorliwych sędziów i innych osób współpracujących z systemem z dużym zaangażowaniem. Stosowane były przede wszystkim „śmierdziele”, czyli związki chemiczne z grupy merkaptanów. Na zlecenie „Alka” i „Grzegorza” wykonywał je chemik o pseudonimie „Docent”. Wrzucane do mieszkań czy innych zamkniętych pomieszczeń dawały spektakularny efekt „zasmrodzenia”. Takie systematyczne akcje wykonywała np. grupa Piotra Izgarszewa („Grubego”, „Grubego Piotra”), który wraz z m.in. Wiesławem Ostrogiem 7 lipca 1983 r. wrzucił „śmierdziele” do sklepu należącego do sieci Konsumów, czyli sklepów zamkniętych, w których zaopatrywali się funkcjonariusze PZPR, milicji i SB. Z kolei grupa „Suchego” 29 października 1982 r. skutecznie zagazowała teatr Syrena.

Pod koniec 1982 r. planowano przeprowadzenie radykalniejszych akcji mających na celu pobicie najbardziej szkodliwych funkcjonariuszy systemu. Przygotowywała się do tego grupa Jacka Juzwy („Grzegorza”). Na przeszkodzie stanęły aresztowania dezorganizujące działalność tej grupy.

„Solidarni” brali aktywny udział w demonstracjach 31 sierpnia 1982 r. Ich działacze kierowali poszczególnymi grupami manifestantów. Do dyspozycji mieli około 150 „koktajli Mołotowa” i dwa tysiące kolców do przebijania opon. W kilku miejscach w Warszawie GO bezpośrednio podjęły walkę z oddziałami ZOMO.

Odrębną strukturę w ramach Grup Oporu „Solidarni” stanowiła „sekcja legalizacji”, którą kierował Jerzy Gumowski „Guma”. Na potrzeby warszawskiej konspiracji ta głęboko zakonspirowana struktura sfałszowała około 80 dowodów osobistych i trudną do oszacowania liczbę innych dokumentów.

Radykalne formy działania Grup nie zawsze podobały się kierownictwu warszawskiego RKW. Kiedy na początku 1983 r. ukrywający się wówczas czołowy działacz mazowieckiej „Solidarności” Wiktor Kulerski otrzymał raport informujący o gromadzeniu przez GO broni i materiałów wybuchowych, nakazał natychmiastowe zniszczenie tego arsenału. Kolejne działania „dyscyplinujące” działaczy Grup były tak nieskuteczne, że na początku 1985 r. Zbigniew Bujak wystosował kolejny list do T. Klincewicza zakazujący stosowania środków wybuchowych, a „niezastosowanie się do przedstawionych zasad i warunków spowoduje odstąpienie Regionalnego Komitetu Wykonawczego od organizacyjnej i merytorycznej (politycznej) odpowiedzialności za działalność Grup (włącznie z podaniem tego do publicznej wiadomości)”.

Włodzimierz Domagalski
historyk, w latach 80. działacz Solidarności Walczącej,
obecnie związany z Encyklopedią Solidarności



Grupy Oporu „Solidarni” powstały w Warszawie wiosną 1982 r. Działały jako autonomiczna struktura podlegająca kierownictwu Regionalnej Komisji Wykonawczej. GO „Solidarni” uczestniczyły głównie w akcjach specjalnych, takich jak ulotkowanie, legalizacja (wyrób fałszywych dokumentów na rzecz podziemia), przygotowania do starcia z milicją, odbiór i dystrybucja sprzętu, głównie poligraficznego, przemycanego z Zachodu. W kierownictwie Grup znajdowali się: Teodor Klincewicz (szef, ps. „Borys”, „Rafał”, „Teoś”), Grzegorz Jaczyński („Grzesiek”), Piotr Mazurek („Długi Piotr”), Andrzej Niedek („Alek”), Wojciech Fabiński („Janusz”), Janusz Ramotowski („Przem”), Jacek Juzwa („Grzegorz”), Jerzy Gumowski („Guma”). Przedstawicielem zagranicznym był zamieszkały w Szwajcarii Jacek Sygnarski. Grupy Oporu „Solidarni” wsławiły się spektakularnymi akcjami ulotkowymi i nagłaśniającymi, takimi jak audycja dla więźniów aresztu śledczego na Rakowieckiej, gazetka ulotkowa „Kurier Mazowsza”, która zrzucana z dachów dostarczała mieszkańcom Warszawy bieżących wiadomości. Wieszano ogromne, dochodzące nieraz do kilkunastu metrów transparenty. W 1983 r. utworzona została w ramach GO podziemna Oficyna Wydawnicza „Rytm”. Ostatnią akcją było rozpoznanie koszar ZOMO w Warszawie, robione na wypadek załamania się rozmów Okrągłego Stołu. Grupy Oporu „Solidarni” działały do 1989 r., skupiając kilkuset działaczy z Warszawy i innych miast Mazowsza.