EWM GP 25/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 18 czerwca 2008

Marek Chwalewski i „idea nadwartości”

Marek Chwalewski trafił do szpitala psychiatrycznego 20 lutego 1974 r. Został wówczas najpierw aresztowany za „szkalowanie ustroju i przesyłanie szkalujących wiadomości do rozgłośni Radia Wolna Europa”, a następnie skierowany na obserwację do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Babińskiego w Łodzi, zwanego potocznie „Kochanówką”.

Groźny dla otoczenia

Po dwóch i pół miesiącu dr Barbara Walczak wydała orzeczenie, że jest on groźny dla otoczenia, ponieważ nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem i nie rozpoznaje znaczenia swoich czynów. Interesujścy był przy tym sposób, w jaki pani doktor rozmawiała z pabianickim działaczem. W „Pamiętniku więźnia” [pochodzą z niego wszystkie cytaty w tekście] zapisał on, że „jeśli mówiłem np., że mój telefon jest podsłuchiwany, przyjęła to za jeden z objawów urojeń prześladowczych”. Pani doktor uznawała także, że zmienianie przez niego zakładów pracy również było objawem choroby i dowodem nieprzystosowania społecznego, a konflikty z milicją i prokuraturą to przejawy zagrożenia dla porządku prawnego. Po opuszczeniu szpitala adwokat Marka Chwalewskiego złozył zażalenie do prokuratora generalnego, który nakazał powtórzenie badań. Wykonano je podczas kolejnej obserwacji, tym razem w szpitalu w Pruszkowie. Po dwumiesięcznym pobycie okazało się, że jest zdrowy psychicznie.

Znów w „Kochanówce”

Na poczàtku 1976 r. Chwalewski aktywnie włączył się w akcję protestacyjną przeciwko planowanym zmianom w Konstytucji PRL. Zorganizował na terenie Pabianic zbieranie podpisów pod przygotowanym przez Karola Głogowskiego „Wnioskiem obywatelskim”. To, co odróżniało ten dokument od pozostałych tego typu inicjatyw, to lista sygnatariuszy. W innych przypadkach pod protestami podpisywali się głównie intelektualiści i studenci, tu widniały podpisy ośmiu mieszkańców Pabianic, w tym czterech elektryków, mechanika, spawacza, stolarza i tkacza. Wniosek podpisany przez nich 14 stycznia 1976 r. trafił następnie do Sejmu PRL. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. „W dniu 2 marca 1976 r. około godziny 19 na sygnał dzwonka otworzyłem drzwi. W tym momencie do mieszkania wdarło się czterech nieznanych mi mężczyzn. Wzywając więc pomocy, »ratunku napadli mnie bandyci«, broniłem mieszkania. Wołanie usłyszała moja matka, która wbiegła do pokoju. Napastnicy nie chcieli jej wpuścić i jeden z nich w czasie szamotaniny uderzył ją w piersi tak silnie, że upadła na podłogę. W tym czasie pozostałych trzech mężczyzn obezwładniło mnie”. Jeden z napastników zadzwonił następnie na milicję, a z rozmowy wynikało, że jest oficerem SB. Po przybyciu grupy funkcjonariuszy MO esbek się ulotnił. Pozostali napastnicy przedstawili się jako inspektorzy Zakładu Energetycznego Łódź-Miasto, którzy przybyli na kontrolę z powodu podejrzenia o kradziez prądu. Chwalewskiego aresztowano. Dwa dni później wiceprokurator Prokuratury Rejonowej w Pabianicach T. Strzelecki wydał najpierw postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu, a następnie o skierowaniu na badania psychiatryczne. W ten sposób Chwalewski znalazł się w „Kochanówce” po raz drugi. W tym samym czasie, dzień po aresztowaniu, w jego mieszkaniu oraz w mieszkaniu rodziców SB przeprowadziła rewizje, i jak łatwo można się domyśleć, wcale nie szukano dowodów na kradziez pradu. Zarekwirowano dokumentację dotyczącą zmian w konstytucji, w tym „Wniosek obywatelski” oraz wydawnictwa emigracyjne. W kolejnych dniach przesłuchiwany był jego ojciec.

Tymczasem trwała obserwacja psychiatryczna – aż do 15 maja 1976 r. Badania przeprowadzali biegli lekarze psychiatrzy, doc. dr med. Janusz Pionkowski i lekarz med. Janusz Góraj. Warunki były typowe dla tego typu szpitali w okresie PRL: „Umieszczono mnie w sali, w której znajdowało się 6 chorych. Jeden z tych chorych w dzień i w nocy często w głos płakał. Inny chory w dzień spał, natomiast w nocy zapalał światło, chodził potrącając sprzęty, rozmawiał ze sobą na głos. Jeszcze inny ciągle udawał, że nadaje meldunki szpiegowskie przez radiostację. [...] dużo sił w przetrwaniu krytycznych chwil dawał mi udział w Mszy św. Kościół znajdował się na terenie szpitala, ale dr Pionkowski zabronił mi opuszczania oddziału”. Obserwacja polegała głównie na tym, że „dr Pionkowski przeprowadzał ze mną rozmowy, w których dawał mi do zrozumienia, że jeśli nie przystosuję się do środowiska i nie zaprzestanę swej walki, to mogę na bardzo długo trafić do szpitala psychiatrycznego”. W sporządzonym na polecenie lekarza prowadzącego życiorysie Chwalewski napisał: „Nie da się zaprzeczyć, że Lenin czy Dzierżyński nie mieli życia rodzinnego, caęe lata spędzili w więzieniach, na wygnaniu czy Syberii i nikt nie robił z nich psychicznie chorych”. Cały swój pobyt w szpitalu uważał za formę represji politycznej.

Po ośmiu tygodniach pobytu działacza z Pabianic w „Kochanówce” lekarze Góraj i Pionkowski w orzeczeniu sądowo-psychiatrycznym napisali, że lekarze biorący udział w konsultacji „uważają, że Marek Chwalewski obecnie nie jest chory psychicznie. Jest on natomiast psychopatą [...], u którego istnieje tendencja do powstawania idei nadwartościowych”. Nie ulega wątpliwości, że owa „idea nadwartości” mogła być przypisana każdemu, kto otwarcie sprzeciwiał się wówczas władzom.

Socjalistyczna praworządność

Po zakończeniu obserwacji psychiatrycznej Marek Chwalewski 22 maja 1976 r. został osadzony w Areszcie Śledczym w Łodzi, a następnie skazany na dwa lata więzienia i 10 tys. zł grzywny oraz 6552 zł za kradzież prądu, czego zresztą w trakcie rozprawy mu nie udowodniono. Jego pobyt w więzieniu to temat na odrębną publikację. Większość kary odsiedział w Zakładzie Karnym w Kłodzku. Szybko zorientował się, jak wygląda „socjalistyczna praworządność” za murami więziennymi. W Kłodzku „były kierownik ochrony por. Sypek odznaczał się szczególnym okrucieństwem i torturował opornych więźniów. Delikwent był spinany w pasy i wtedy por. Sypek skręcał mu jądra”. Pisał więc skargi do Rady Państwa i Sejmu PRL, przekazywał za pośrednictwem odwiedzającego go ojca i za pomocą grypsów informacje o sytuacji za murami i biciu więźniów, próbował zorganizować opór przeciw funkcjonariuszom służby więziennej. 2 września 1977 r. został zwolniony na mocy amnestii i obciążony dodatkowymi kosztami sądowymi, w łącznej kwocie 36 tys. zł.

Działalności nie zaprzestał

Marek Chwalewski w latach siedemdziesiątych był jednym z najbardziej represjonowanych działaczy opozycyjnych regionu łódzkiego. Po wyjściu z więzienia związał się początkowo z KOR, a następnie z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jego biografia ukazuje, że dużo trudniej było podjąć działalność będąc pabianickim elektrykiem niż warszawskim intelektualistą. W razie represji należało liczyć się z tym, że nikt się za nim nie ujmie. Stało się jednak inaczej. W jego obronie stanęło wielu łódzkich i pabianickich działaczy opozycji, a przede wszystkim jego adwokat Karol Głogowski.

Marek Chwalewski swoje wspomnienia z pobytu w szpitalach psychiatrycznych i więzieniu spisał w „Pamiętniku więźnia” w 1977 r. Spore fragmenty ukazały się w dodatku do numeru 7. niezależnego pisma „Opinia”, a następnie zostały odczytane w styczniu 1978 r. w Radiu Wolna Europa.

Epilog

Psychiatria jako metoda represji wobec działaczy niezależnych była w tym czasie stale stosowana w państwach bloku komunistycznego. Tyle że w Związku Sowieckim było to regułą, a w PRL należało do wyjątków. Trzeba jednak pamiętać o skierowaniu na badania psychiatryczne m.in. dziennikarza Januarego Grzędzińskiego (w latach 60.) czy Teresy Orłowskiej (w latach 70.). Jak można sądzić, sporadyczne stosowanie takich metod wynikało przede wszystkim z niechęci samych psychiatrów do współdziałania z SB oraz z nagłaśniania wszelkich podobnych przypadków przez polskojęzyczne stacje radiowe. Znacznie częściej SB, by złamać przesłuchiwanych działaczy opozycyjnych, posługiwała się samymi groźbami skierowania na wieloletni pobyt w szpitalu psychiatrycznym.

Włodzimierz Domagalski
w latach 80. działacz Solidarności Walczącej,
obecnie członek redakcji Encyklopedii Solidarności i pełnomocnik Encyklopedii na region Mazowsze



MAREK CHWALEWSKI

Ur. 22 VI 1939 r. w Pabianicach. Absolwent Technikum Energetycznego w Łodzi (1960). W latach 1956–1966 zatrudniony w Przedsiębiorstwie Robót Elektrycznych Elektromontaz, 1966-1968 w Pabianickiej Fabryce Żarówek Polam, w 1968 r. w Łęczyckich Zakładach Mechanicznych w Piątku, w okresie 1969-1973 w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i 1980-1996 w Pabianickich Zakładach Przemysłu Bawełnianego Pamotex. Od 1974 do 1980 r. systematycznie represjonowany przez SB. W latach 1977-1980 współpracownik KOR, aktywny działacz ROPCiO oraz Ruchu Wolnych Demokratów; kolporter wydawnictw niezależnych; uczestnik manifestacji patriotycznych i działalności samokształceniowej; sygnatariusz większości dokumentów ROPCiO i RWD. Od 1980 do 1981 r. współredaktor niezależnego pisma „Solidarność z Gdańskiem”. Od 1981 r. członek „S” i przewodniczący Samorządu Pracowniczego w Pamoteksie; współorganizator „marszu głodowego” w Pabianicach (VIII 1981r.); działacz Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania przy ZR „S” Ziemi Łódzkiej. W okresie 13 XII 1981 – 13 XII 1982 internowany kolejno w Sieradzu, Łowiczu i Kwidzynie. W latach 1983-1989 przewodniczący Tymczasowej Komisji „S” w Pabianicach; kolporter wydawnictw niezależnych; uczestnik akcji protestacyjnych (malowanie na murach); działacz oddziału łódzkiego „Solidarności Walczàcej” (1988-1989) oraz „Solidarności ’80”. Od 1989 r. wydawca, drukarz i współredaktor pisma „Co wy na to?”. W latach 1994-1998 radny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Pabianice; działacz ROP i Samoobrony.