EWM GP 28/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 9 lipca 2008

Danka

Urodziła się 25 grudnia 1940 r. w Stryju na terenach okupowanych przez ZSRR. Jej matka zawsze podkreślała, że była to Małopolska Wschodnia. Nawet podczas wywiadu środowiskowego, który został z nią przeprowadzony po pierwszym aresztowaniu córki, nie zgodziła się na podpisanie protokołu, dopóki zmęczony dzielnicowy nie skreślił ZSRR i nie napisał: Małopolska Wschodnia. Wychowywała się w bardzo patriotycznej atmosferze. Nikt z rodziny nie należał do partii. W domu mówiło się w sposób jednoznaczny o Katyniu i równie jednoznacznie oceniało się rzeczywistość pod rządami komunistycznymi. Ojciec Mikołaj był radcą prawnym, a matka Elżbieta nauczycielką.

Osobista droga do „Solidarności”

Szesnastoletnia Danka po raz pierwszy boleśnie zetknęła się z systemem, kiedy została zatrzymana w 1956 r. we Wrocławiu podczas demonstracji popierającej powstanie węgierskie. Wieczorem ojciec otrzymał telefon, że ma odebrać córkę z komendy MO. Kilka lat później zaczęła studiować filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, po jakimś czasie przeniosła się na Uniwersytet Warszawski, jednocześnie studiowała arabistykę. Przygoda z drugim kierunkiem studiów skończyła się po roku, natomiast na studia filozoficzne przypadł kolejny z polskich miesięcy – Marzec ’68. Niewiele wiemy o jej roli podczas wydarzeń marcowych, poza tym, że brała w nich czynny udział. Ostatecznie studiów już nigdy nie ukończyła. W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych powróciła do Katowic. W sierpniu 1980 r. była pracownikiem PZU. Natychmiast zapisała się do Związku i wkrótce została przewodniczącą Komisji Zakładowej.

W podziemiu

Przez pierwsze miesiące stanu wojennego PZU ze względu na dużą liczbę klientów było dobrym miejscem do konspiracji. U Danki zaczynają się spotykać działacze niższego szczebla, którzy nie zostali internowani. Staje się liderem grupy, która w styczniu 1982 r. przyjęła nazwę Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Danka jest jej motorem, ma ogromną łatwość w zjednywaniu ludzi i charyzmę. Raczej wydaje rozkazy, niż pyta o zdanie. Jest gotowa pracować z każdą grupą, która wykazuje się jakąkolwiek działalnością. Wkrótce MKK staje się największą w tym czasie strukturą podziemną w regionie. Wydawane przez nią pismo „Ku Wolnej Polsce” trafia do kilkudziesięciu zakładów pracy, a jego nakład osiąga nawet piętnaście tysięcy egzemplarzy.

Jak wspomina współpracujący z nią Theodor Josh, kiedy w maju 1982 r. TKK ogłosiła piętnastominutową akcję strajkową, natychmiast zrodził się pomysł sparaliżowania pracy w KWK „Wujek”. „Był to bardzo ważny symbol. Danka uznała, że nie damy rady wywołać strajku, ale znalazła inny pomysł na zatrzymanie zakładu. Na tyłach kopalni znajdowała się olbrzymia rozdzielnia elektryczna, która prawdopodobnie zasilała kopalnię. Przez kilka dni obserwowaliśmy na zmianę, czy nie jest ona obstawiana przez bezpiekę. Wieczorem, w przeddzień akcji, powkładaliśmy dynamit do litrowych słoików, umieszczając w każdym z nich zapalnik. Wymyśliliśmy sposób włożenia ich na teren rozdzielni. W jej pobliżu znajdowały się krzaki, w których ukryliśmy dwumetrowe kije. 12 maja podkradlismy się pod ogrodzenie i przy pomocy kijów przekładaliśmy słoiki pomiędzy żerdziami ogrodzenia. Wszystkie ładunki były połączone jednym kablem, którego zakończenie miała w torebce Danka. Wystarczyło połączyć plus z minusem i rozdzielnia przestałaby istnieć. Danka kazała mi iść na przystanek i jechać pierwszym autobusem. Następnego dnia okazało się, że mechanizm nie zadziałał, chyba dzięki temu nie daliśmy bezpiece powodu, aby oskarżać podziemie o terroryzm”.

Wielu ówczesnych kolegów Danki do dziś wspomina jej bezpośredniość oraz ogromny spryt. Maciej Ratajczyk pamięta, że poznał ją w okolicach świąt Bożego Narodzenia w 1982 r., kiedy pojawiła się jako ciotka Danka u mieszkającego drzwi w drzwi sąsiada Romana Lewka. Wszyscy w domu tak się do niej zwracali. Była ciotką Danką zarówno dla gospodarzy, jak i ich dzieci. „Rozmawialiśmy przy niej o różnych ważnych historiach związanych z działalnością podziemną. Początkowo byłem nawet zdziwiony, że taki wytrawny konspirator jak Romek tak dużo przy niej mówi. Z czasem uznałem, że są w jednej strukturze, z tym że na myśl mi nie przyszło, że to Danka jest szefem. Pamiętam, że któregoś dnia, kiedy wychodziłem z mieszkania, usłyszałem głos Dany, która mówiła, że Romek niechcący ją zatrzasnął w mieszkaniu i ona wyrzuci mi klucze na zewnątrz, gdyż zamek da się otworzyć od zewnętrznej strony. Rzecz jasna tak zrobiłem. Potem Romek miał do mnie pretensje, gdyż okazało się, że nie był to przypadek, tylko obawiając się jej aktywności specjalnie zamknął ją w mieszkaniu, żeby nie poszła sama bez obstawy na jakieś spotkanie. Ale na Dankę nie było mocnych”.

Na początku sierpnia 1982 r. rozpoczynaję się w Katowicach przygotowania do demonstracji związanej z rocznica strajków sierpniowych. Ogromna praca organizacyjna przynosi efekty w postaci dziesięciotysięcznej manifestacji, której uczestnicy przez kilka godzin walczą z oddziałami ZOMO. Sukces jest w dużej mierze zasługą Danki. Od tej pory oczy i uszy Służby Bezpieczeństwa coraz czujniej śledzą poczynania członków MKK. Rozpoczyna się gra operacyjna, której celem jest infiltracja struktury i wprowadzenie do niej agenta.

Latem pojawił się Roman Kałuża. Danka była bardzo podejrzliwa, wszędzie widziała esbecję, ale prawdziwego agenta nie potrafiła rozpoznać. Kałuża, czyli TW „Romeo”, pomógł znaleźć mieszkanie w bloku w Sosnowcu – idealne jak na warunki konspiracyjne; w rzeczywistości był to lokal opłacony przez Służbę Bezpieczeństwa. 5 grudnia 1983 r. weszli do niego funkcjonariusze wraz z ekipą telewizyjną. Wpadka była jedną z głównych wiadomości wieczornego wydania „Dziennika Telewizyjnego”. Z czasem aresztowanych zostało osiemnaście osób, rzecz jasna nie było wśród nich Romana Kałuży.

Między więzieniem a Związkiem

Danka przez cały czas zachowywała się niezłomnie, jako jedyna z całej grupy odmówiła składania zeznań. Areszt opuściła w wyniku amnestii w lipcu 1984 r. Po wyjściu znów brała udział w demonstracjach, uczestniczyła w głodówce w Bieżanowie. W październiku 1985 r. ponownie została aresztowana, tym razem za przewóz nadajnika telewizyjnego.

W czasie kiedy siedzi w areszcie, umiera jej matka. Władze więzienia nie wyrażają zgody na uczestnictwo w pogrzebie. W odpowiedzi Danka ogłasza głodówkę, która kończy się po dwudziestu jeden dniach. Przymusowe dokarmianie powoduje uszkodzenie przełyku i odbija się już na zawsze na jej stanie zdrowia. Jest to najdłuższa ze znanych głodówek kobiecych na terenie Śląska. Danka wychodzi we wrześniu 1986 r., w ostatnim dniu, który nakazywała ustawa amnestyjna.

W lutym 1988 r. podczas podziemnego Zjazdu Działaczy NSZZ „Solidarność” w Łączy pod Gliwicami została członkiem jawnej Regionalnej Komisji Wykonawczej. Przez cały czas żyła z pieniędzy, które otrzymała z Komisji Interwencji i Praworządności, bo nie mogła zdobyć żadnej pracy. Szczególnie kuriozalnie wyglądała sprawa zatrudnienia jej w Państwowym Domu Dziecka, gdzie po trzech miesiącach pracy w charakterze praczki została zwolniona ze względu na… zły wpływ na wychowanie dzieci.

W sierpniu 1988 r. jest jedyną osobą z RKW, która zostaje dopuszczona do planów strajkujących w jastrzębskich kopalniach i od początku przebywa z górnikami na „Manifeście”. Potem kosztem życia osobistego i zawodowego cały czas pracuje na rzecz Związku. Wydawało się, że „Solidarność” będzie jej sposobem na życie.

Na trzecim zjeździe „Solidarności” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego w marcu 1990 r. kończyła się kadencja RKW. Danka nie kandydowała jednak do nowego Zarządu Regionu. Zresztą według statutu nie mogła, ponieważ nigdzie nie miała etatu. W taki właśnie sposób „Solidarność”, o którą walczyła tyle lat, podziękowała jej za poświęcenie. Ale to już nie była „sentymentalna panna »S«”, to nie była „Solidarność” Danki Skorenko, i ona doskonale to rozumiała. Zrezygnowała z członkostwa w Związku.

Przemysław Miśkiewicz
w latach 80. działacz NZS i Solidarności Walczącej,
obecnie przewodniczący Stowarzyszenia Pokolenie i kierownik projektu Encyklopedia Solidarności



DANUTA SKORENKO

ur. 25 grudnia 1940 w Stryju (obecnie Ukraina), zm. 26 września 2000. W 1956 zatrzymana za uczestnictwo w demonstracji popierającej powstanie na Węgrzech. Po Marcu ’68 usunięta ze studiów filozoficznych na UW. 1982 założycielka i przewodniczàca MKK NSZZ „S”. Redaktor, wydawca oraz kolporter „Ku Wolnej Polsce”. Od sierpnia 1982 ukrywała się na terenie m.in. Katowic, Sosnowca i Chorzowa. Aresztowana 4 grudnia 1983 w Sosnowcu. Przetrzymywana w AŚ w Sosnowcu i Katowicach oraz ZK w Lublińcu, zwolniona na mocy amnestii w lipcu 1984. W 1985 inicjatorka nieudanej próby powstania podziemnej TV, aresztowana w październiku 1985 pod zarzutem posiadania bez zezwolenia telewizyjnego sprzętu nadawczego. W kwietniu 1986 wyrokiem Sądu Rejonowego w Katowicach skazana na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zwolniona na mocy amnestii we wrześniu 1986. Od 1987 współpracownik Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „S”, a od 1988 przewodnicząca komisji na Śląsku. Od lutego 1988 do marca 1990 członek RKW. W sierpniu 1988 uczestnik i doradca strajkujących w KWK „Manifest Lipcowy”. Od 1990 bez stałego zatrudnienia.