EWM GP 29/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 16 lipca 2008

„U progu” – pierwsze pismo powielaczowe

Popularna w latach 70. i 80. ub. wieku „bibuła”, a więc niezależne, wydawane poza zasięgiem cenzury czasopisma i książki, to jedno z najistotniejszych osiągnięć opozycji politycznej w PRL. W żadnym innym kraju bloku wschodniego walka o „wolność słowa” nie przybrała takich rozmiarów zarówno pod względem ilościowym, jak i technicznym. W historii PRL niezależny ruch wydawniczy był niezwykle ważnym przejawem oporu społecznego, zwłaszcza w drugiej połowie lat 80., kiedy przybrał rozmiary wręcz masowe. Według danych Biblioteki Narodowej w okresie 1976-1989 wydano łącznie ponad 4,3 tys. tytułów prasowych i ponad 6,5 tys. książek i broszur. Należy oczywiście pamiętać, że za tymi cyframi kryją się zarówno pozycje o kilkudziesięciutysięcznych nakładach, jak i wydawnicze efemerydy.

Przełamana bariera

Początki zorganizowanej pracy drukarzy oraz wydawnictw wiążą się z funkcjonowaniem opozycji przedsierpniowej (1976-1980), choć sporadyczne przypadki zdarzały się już wcześniej (np. niskonakładowe gazetki wydawane przez organizację „Ruch” w drugiej połowie lat sześćdziesiątych). Zasadniczy przełom nastąpił jednak dopiero po powstaniu Komitetu Obrony Robotników, który od września 1976 r. wydawał „Biuletyn Informacyjny”. Pierwsze numery „Biuletynu” ukazywały się jednak jedynie w formie maszynopisu. W środowisku KOR istniał bowiem początkowo opór przed wykorzystaniem powielaczy, nie tylko z powodu grożących represji, lecz również ze względu na odbiór społeczny. Obawiano się, że powielony tekst może zostać odebrany jako prowokacja.

Tę psychologiczna barierę przełamano już w październiku 1976 r., kiedy ukazał się pierwszy numer „U progu”, wydrukowany na przemyconym z Francji powielaczu przez późniejszych uczestników Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, współtworzących wówczas nieformalne środowisko opozycji zwane Nurtem Niepodległościowym. Zasadniczy trzon tej grupy tworzyli byli członkowie konspiracyjnego „Ruchu” z Andrzejem Czumą na czele (skazanym w 1971 r. w procesie przywódców na siedem lat więzienia za przygotowania do obalenia przemocą ustroju PRL oraz utworzenie i kierowanie nielegalną organizacją, na wolność wyszedł w 1974 r. na mocy amnestii). Wiosną 1976 r. nawiązali oni współpracę z młodzieżowym środowiskiem w Gdańsku skupionym wokół Aleksandra Halla, Macieja Grzywaczewskiego i Arkadiusza Rybickiego. Z Nurtem Niepodległościowym związani byli także późniejsi czołowi działacze ROPCiO Leszek Moczulski i Adam Wojciechowski.

Przemyt powielacza

Decyzję o wydawaniu własnego pisma przyspieszyła udana, choć z niezaplanowanymi przygodami akcja przemycenia powielacza. Gdy redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyć obiecał Andrzejowi Czumie przekazać powielacz, natychmiast opracowano śmiały plan sprowadzenia go do Polski. W Paryżu odebrać miał go młody student medycyny związany z grupą Halla – Piotr Dyk, który zupełnie przypadkiem wybierał się wraz z rodzicami i ówczesną dziewczyną (a obecnie żoną Ewą) do Francji. Będąc na miejscu, wyposażony przez Andrzeja Czumę w uwierzytelniające dokumenty, udał się do Giedroycia, od którego otrzymał w prezencie kilkadziesiąt książek „Kultury”, ręczny powielacz przekazała mu zaś Zofia Hertz.

Zapakowawszy sprzęt i książki w dwa duże plecaki, na początku września 1976 r. Dyk pojechał do Czechosłowacji, gdzie w słowackich Tatrach czekali na niego Marian Piłka i Andrzej Lewandowski. Po przenocowaniu w górach, następnego dnia rano w przełęczy pod Chłopkiem mieli oni przekazać plecaki Maciejowi Grzywaczewskiemu. Niestety, plany pokrzyżowała pogoda. Zerwał się silny wiatr i zaczęło mocno padać. Przemoczeni konspiratorzy (Piłka z Lewandowskim) ukryli plecaki w górach i poszli do schroniska. Pogarszająca się pogoda uniemożliwiła im powrót, w wyniku czego nie doszło do umówionego spotkania z Grzywaczewskim. Wrócili więc do Zakopanego, skąd Piłka zadzwonił do Gdańska z informacją o przebiegu nieudanej akcji. Niemal natychmiast z pomocą pospieszyli mu Hall z Dykiem, który zdążył już wrócić do Gdańska. Postanowili przejść przez zieloną granicę i znaleźć plecaki. Tym razem pogoda była piękna, a w miejscu, gdzie Piłka je ukrył, roiło się od turystów. Ostatecznie jednak udało się plecaki odnaleźć i szczęśliwie przenieść na polską stronę.

Redakcja i druk

Pierwszy numer „U progu” ukazał się w październiku 1976 r. Nazwa nawiązywała do przyjętej wiosną 1976 r. przez środowisko NN deklaracji programowej pod tym samym tytułem. Redakcję pisma tworzyły cztery osoby: Krystian Brodacki, Emil Morgiewicz, Jacek Wegner i Adam Wojciechowski. Z założenia „U progu” ukazywało się średnio raz w miesiącu i miało charakter informacyjny. Najczęściej za aktualności i sprawy bieżące odpowiedzialni byli Morgiewicz i Wojciechowski. Starano się jednak również zamieszczać teksty historyczne nawiązujące do ówczesnej rzeczywistości, na ogół autorstwa Brodackiego lub Wegnera. Artykuły o większym ciężarze gatunkowym powstawały wspólnie, choć podstawą do dyskusji był za każdym razem tekst napisany przez jednego z redaktorów. Sporo miejsca na łamach gazety, zwłaszcza do chwili powołania Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, poświęcano Komitetowi Obrony Robotników. Redakcja pisma była tajna, ze względów bezpieczeństwa nie podawano ani jej składu, ani adresu. Aby uniknąć podsłuchu, zebrania redakcyjne odbywały się najczęściej w samochodzie Jacka Wegnera (Fiat 126p!). „Tam też – jak wspominał Krystian Brodacki – przy zamkniętych oknach toczyły się zażarte dyskusje, a czasem kłótnie, już nie tylko na temat poszczególnych artykułów, lecz także poszczególnych zdań. Najgorzej było zimą 1976/77, bo od mrozu zaparowywały szyby »malucha«, a my musieliśmy mieć baczenie, czy ktoś niepowołany się nie zbliża, zatem Jacek [Wegner] włączał silnik, nie bacząc, że przy dłuższym postoju mogło się to wydać podejrzane… Jednak milicja nigdy nie wpadła na nasz trop”. Od prac redakcyjnych ściśle oddzielony został druk. Łącznikiem z „techniką” był Emil Morgiewicz. Dla bezpieczeństwa nie znał on jednak miejsca powielania, nie wiedział też, kto się tym zajmował. Pierwsza „drukarnia” mieściła się w piwnicy domu przyjaciela byłego działacza „Ruchu” Edwarda Staniewskiego, Stanisława Greina, który w okresie stalinowskim został skazany na 15 lat więzienia za przynależność do młodzieżowej organizacji „Zalesie”. Powielono tam pierwszych pięć numerów. Drukiem zajmowali się Andrzej Czuma i Janusz Krzyżewski. Później sprzęt przeniesiono do domu państwa Brzezińskich w Komorowie, należącego do szpitala dla umysłowo chorych. Z czasem miejsce to zostało namierzone przez Służbę Bezpieczeństwa, zdecydowano więc o kolejnym przeniesieniu powielacza, tym razem do klasztoru oo. Dominikanów przy ul. Freta w Warszawie. W sumie wydrukowano na nim 12 numerów pisma, formatu A4, w nakładzie kilkuset egzemplarzy każdy, o objętości od 4 do 13 stron. Jesienią 1977 r. w wyniku nadmiernej eksploatacji powielacz się zepsuł, co bezpośrednio przyczyniło się do zakończenia wydawania pisma. Ostatni numer ukazał się z datą listopad 1977.

Grzegorz Waligóra
historyk, dr nauk humanistycznych, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu,
członek Redakcji Encyklopedii Solidarności



„U progu” – miesięcznik, organ Nurtu Niepodległościowego; ukazywał się w latach 1976-1977, wydano 12 numerów; drugie (co do kolejności ukazywania się) po „Biuletynie Informacyjnym” KOR niezależne pismo wychodzące w tym czasie w Polsce, pierwsze drukowane na zachodnim powielaczu (dar od Jerzego Giedroycia, przemycony przez zieloną granicę przez Piotra Dyka, Aleksandra Halla, Mariana Piłkę). W składzie zespołu redakcyjnego (nieujawnionym) byli: Emil Morgiewicz, Jacek Wegner, Krystian Brodacki i Adam Wojciechowski. Pismo w znacznej części zawierało materiał informacyjny, dużo miejsca, zwłaszcza do chwili utworzenia ROPCiO (25 marca 1977), poświęcano KOR. Aktualnościami i sprawami bieżącymi zajmowali się na ogół Morgiewicz i Wojciechowski, Brodacki i Wegner pisywali częściej teksty historyczne nawiązujące do ówczesnej rzeczywistości. Artykuły o większym ciężarze gatunkowym były dziełem zbiorowym (powstawały w wyniku dyskusji w zespole redakcyjnym na bazie opracowanej przez jednego z redaktorów wersji wstępnej). Drukiem zajmował się ściśle oddzielony od redakcji zespół. Funkcję łącznika spełniał Emil Morgiewicz, jednak nawet on nie wiedział, gdzie były powielane przekazywane przez niego maszynopisy ani kto się tym zajmował. Pięć pierwszych numerów wydrukowano w piwnicy podwarszawskiego mieszkania Stanisława Greina, drukowali Andrzej Czuma i Janusz Krzyżewski, później powielacz przewieziono do domu pp. Brzezińskich w Komorowie należącego do szpitala dla umysłowo chorych, gdzie drukowano kolejne numery. Objętość od 4-13 stron, nakład do 1000 egz.