EWM GP 44/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 29 października 2008

Radio „Solidarności Walczącej” we Wrocławiu

Pierwsze próby wejścia w eter późniejsi działacze „Solidarności Walczącej” we Wrocławiu (będący wówczas w strukturze Regionalnego Komitetu Strajkowego NSZZ „S”) prowadzili już w pierwszych miesiącach 1982 r., a więc u samego początku stanu wojennego. 20 stycznia nadano alfabetem Morse’a komunikat Kornela Morawieckiego, skierowany do konkretnych odbiorców na Zachodzie. Nadawano z remontowanego budynku Akademii Medycznej przy obecnej ul. Radeckiego. Kolejna emisja odbyła się 26 lutego, z wykorzystaniem amerykańskiego satelity. Pierwszą foniczną audycję skierowaną do wrocławian nadano 12 marca. Zawierała m.in. wezwanie RKS do 15-minutowego strajku. Audycja z 23 kwietnia emitowana była z czterech nadajników i informowała o przygotowaniach do 1 Maja.

Właśnie wtedy zdobywano pierwsze doświadczenia: budowano nadajniki, organizowano grupy emisyjne i osłonowe. W działaniach tych uczestniczyli: Tadeusz Świerczewski („Rustejko”), Jacenty Lipiński („Jacek”), Leszek Kiejno, Ryszard Wroczyński i inni.

Komórka radiowa była jedną z pierwszych agend, powołanych przez powstającą w czerwcu 1982 r. „Solidarność Walczącą”.

Jedyna rozgłośnia na świecie...

Pierwszą audycję „Solidarności Walczącej” nadano (z jednego nadajnika) 27 czerwca 1982 r. i od tego momentu utrzymano tygodniowy cykl produkcyjno-emisyjny. Audycje zapowiadano w kolejnych numerach pisma „Solidarność Walcząca”. Wszystkie były emitowane na „wolnym” zakresie UKF (68–72 MHz, czyli tam, gdzie nie nadawała żadna inna stacja radiowa) i odbierać je mogli jedynie ci, którzy w określonym czasie ich szukali. Zasięg odbioru nie był wielki (od kilkuset metrów do paru kilometrów od nadajnika). W którymś z numerów „SW” zamieszczono nawet żartobliwy komentarz, że Radio SW to jedyna rozgłośnia na świecie, której audycji nie da się wysłuchać...

Skuteczność działania tego radia potwierdzało wszakże w pewien sposób przeciwdziałanie ze strony SB. Audycje były zagłuszane, czasem także przez nadajniki sowieckie.

Szefem pierwszej redakcji Radia SW, reżyserem i realizatorem nagrań był Romuald Lazarowicz („Tomek”). Stroną organizacyjną, w tym również emisją kolejnych programów, zajmował się m.in. Paweł Falicki („APN-2”). Nadajniki konstruowali Stanisław Mittek („Student”) i Jacenty Lipiński. Spikerami byli Krystyna Wójcik-Jagoszewska i Zbigniew Wołek. Sygnał wywoławczy stacji to grany na gitarze początek Roty (Stanisław Mittek).

Audycje nagrywano na kasetach w tylu kopiach, ile było przewidzianych nadajników do jednorazowej emisji – zwykle pięć–sześć (więcej, gdy były przewidywane audycje również poza Wrocławiem).

Nadajniki, umieszczane na najwyższych piętrach wieżowców, uruchamiały się automatycznie. W ciągu kilku miesięcy utracony został tylko jeden. W całej siedmioletniej działalności radia nikt nie został złapany na nadawaniu.

Spektakularną akcją pierwszej ekipy Radia SW była obsługa wrocławskiej manifestacji 31 sierpnia 1982 r. Nadawano z mieszkania Mieczysława Stafy („Gustaw”) przy ul. Studziennej – najpierw specjalną audycję na częstotliwości milicyjnej, zawierającą apel do milicjantów, tłumaczący przyczyny wyjścia na ulice i wzywający do nieużywania przemocy. Zapowiadano też uruchomienie na pasmach milicyjnych zagłuszarek w wielu punktach miasta. Owe zagłuszarki umieszczone były w... mydelniczkach. Zasilane z bateryjek 9-voltowych siały szum w eterze. Esbeckie centrum dowodzenia zagłuszał Zbigniew Klimaszewski.

Druga, nagrana z góry, specjalna audycja dla zwykłych słuchaczy zaczynała się od hymnu i zawierała zapowiedź nadawania w nieokreślonym czasie krótkich komunikatów „na żywo” oraz pieśni internowanych w wykonaniu Zbigniewa Lazarowicza („Bratek”).

W różnych rejonach miasta rozstawieni byli korespondenci radia, wyposażeni w walkie-talkie. Z dostarczanych informacji tworzono komunikaty, które odczytywała Krystyna Wójcik.

Podczas kolejnej emisji nad budynkiem zaczął kołować helikopter. Trzeba było przerwać nadawanie.

Do września pierwsza redakcja nagrała łącznie 19 audycji i musiała zakończyć działalność. Willa, w której mieściło się studio, zaczęła być obstawiana przez SB. Na szczęście udało się to w porę wypatrzyć. Ludzie się uratowali, ale w studiu został sprzęt, taśmy...

Obstawa przed willą stała jeszcze ponad miesiąc. Tyle że pilnowała pustych pomieszczeń: którejś nocy weszli tam ludzie „SW” i wynieśli wszystkie pozostawione rzeczy.

Porażka SB

Cykl audycji nie został zakłócony, ponieważ natychmiast zaczęła je przygotowywać ekipa Krzysztofa Tenerowicza („Korek”). Był to pracownik wrocławskiej TV, za pomocą zwolnień lekarskich unikający poddania się obowiązującej dziennikarzy weryfikacji. Przygotowywanie audycji odbywało się w jego domu przy ul. Karłowicza.

Materiały – teksty lub już nagrane poszczególne fragmenty audycji – przekazywał Tenerowiczowi Jan Pawłowski („Zygmunt Stary”), zazwyczaj na pl. Grunwaldzkim. Spikerami, oprócz szefa redakcji, byli m.in. Jan Kliś i Paweł Falicki. Nagrania spowalniano, aby zmienić głosy. Dopiero tak przetworzone taśmy montowano w całość i nagrywano na jednej lub na kilku kasetach. W czasie nagrań i montażu żona Tenerowicza Teresa i dwunastoletnia córka Ewa pilnowały na zewnątrz bezpieczeństwa.

Audycje gotowe do emisji przekazywane były również na pl. Grunwaldzkim.

W marcu 1983 r. Tenerowicz nagrał swoją ostatnią (14.) audycję i – z uwagi na nasiloną inwigilację okolicy – musiał zakończyć pracę dla Radia SW.

Radio przejęli matematycy. Szefem został Wojciech Bartoszek, a jego głównymi współpracownikami Wiesław Cupała i spiker Piotr „Pablo” Adamcio.

Pracowali na lepszym sprzęcie, który pochodził m.in. z Niemiec. Do przemytu wykorzystywane były tiry, fabrycznie już wyposażane w specjalne schowki. Mimo szczegółowych kontroli na dwóch granicach ani jedna przesyłka nie została wykryta, dzięki czemu sprzęt Radia SW technologicznie przewyższał wszystko, czym dysponowała Służba Bezpieczeństwa!

Audycje na kasetach przekazywał na pl. Grunwaldzkim Jan Pawłowski, a czasami Andrzej Zarach.

Radio SW było kompletną porażką ubeków. Nie potrafiąc go zwalczyć, chwycili się rozpaczliwej drogi – 27 lipca 1983 r., podszywając się pod nie, nadali fałszywą audycję. W lutym 1984 r. aresztowany został Jacenty Lipiński. W więzieniu spędził pół roku, ale działalności Radia SW to nie zakłóciło.

Profesjonalizacja

W 1984 r. szefowanie w radiu przejęli Jan Krusiński („Stańczyk”) i Krzysztof Witczak (choć poprzednicy również działali: Cupała do końca 1986 r., Bartoszek do 1988). Nowy był sygnał wywoławczy („Pieśń konfederatów barskich”), nadawano zaś na zakresie III programu Polskiego Radia (72,11 MHz). Utrudniało to namierzenie nadajników (tym bardziej że jednorazowo wykorzystywano od trzech do siedmiu, o przeciętnej mocy 70 W). Słyszalność była dużo większa, ponieważ odbiorcami byli ci, którzy akurat słuchali programu III (a najczęściej „przykrywano” „Powtórkę z rozrywki” o godz. 13). Nie wchodziło w grę zagłuszanie, trzeba byłoby zagłuszyć program III w całym mieście. Sieć małych nadajników Radia SW lokalnie była znacznie silniejsza od bardzo mocnego, ale oddalonego nadajnika państwowego. Zrezygnowano już bezpowrotnie z automatycznych nadajników. Nadawcy emitowali kolejne audycje z własnych mieszkań. W ciągu paru lat nie doszło przy tym do ani jednej wpadki!

W latach 1984–1989 zespół Krusińskiego nadał we Wrocławiu ponad 70 audycji. Każda z nich emitowana była trzy lub cztery razy w tygodniu (łącznie było zatem kilkaset emisji). Grupa Radia SW składała się z około 15 osób.

Kierownikiem i redaktorem wydań była Teresa Krusińska. Pisała scenariusze audycji, decydowała o składzie lektorów, występowała jako spikerka. Proponowała daty i godziny nadawania oraz rejon emisji. Zbierała ponadto wszystkie opinie na temat audycji. Utrzymywała kontakty z łączniczką Martą Świderek („Krakowianka”) oraz Hanną Łukowską-Karniej i Janem Pawłowskim.

Krzysztof Witczak dbał o bezpieczeństwo. Kontrolował sytuację w eterze i ruchy wokół pelengatorów (czyli esbeckich namierników). Typował nowe miejsca do nadawania i przeprowadzał rozeznanie w terenie. Był pomysłodawcą wpinania się w naziemne przekaźniki radiowe i telewizyjne. Budował i montował wraz z Krusińskim maszty antenowe. Szkolił operatorów. Zajmował się także nasłuchem meldunków radiowych milicji i SB. Służyło to do monitorowania stanu bezpieczeństwa grupy. Pozwalało też na modyfikację taktyki nadawania.

Spikerami byli m.in.: Jolanta Jurewicz (obecnie Biernat), Eugeniusz Dedeszko-Wierciński, Tomasz Wawrzyniak (dziś pracownik wrocławskiego Radia Rodzina).

W niektórych audycjach występował Jerzy Przystawa, który również pisał teksty do nich. Gościnnie występowali także Kornel Morawiecki i Hanna Łukowska-Karniej.

Konsultacji radiowcom SW udzielał ówczesny dyrektor Teatru Współczesnego we Wrocławiu Kazimierz Braun.

Stałymi operatorami sprzętu byli: Ryszard Kobojczyk i jego mama, Tomasz Wawrzyniak, „Ziemek”, Janusz Lewandowski, Michał Kuźma „Michał”, Urszula Ślęzak, Witold i Zofia Szczeblewscy.

Rezerwowymi operatorami sprzętu byli: Robert Kazubowski, Janusz Lubkiewicz, „Dziadek”, „Ciocia Julcia”.

Swoje mieszkania do nadawania udostępniali m.in.: Marek Wasiewicz, Mirosław Sieminiuk, Teresa i Konrad Krzewiccy, Grażyna Zapiór.

Oficjalną „przykrywką” warsztatu, w którym montowano nadajniki, był legalnie zarejestrowany zakład naprawy sprzętu radiowo-telewizyjnego „TELERADIOMECHANIKA” przy ul. Dobrej.

Wrocławskie Radio SW nadawało swoje audycje również w innych miastach, np. w Zakopanem (z Gubałówki) czy dwukrotnie w Warszawie.

Od pewnego momentu nagrania audycji emitowano z przyspieszonej taśmy. Chodziło o uniknięcie dekonspiracji spikerów wśród znajomych.

Niezagrożone wrocławskie Radio SW działało do samego końca. Ujawniło się podczas wyjścia organizacji z podziemia w Warszawie w 1990 r. Ostatnią audycję nadano w kwietniu tamtego roku.

Audycje radiowe „Solidarność Walcząca” nadawała również w Poznaniu i Rzeszowie, a sporadycznie w Gdańsku, Łodzi, Szczecinie, Bytomiu, Jastrzębiu i innych miastach.

Romuald Lazarowicz
w latach 80. działacz organizacji Solidarność Walcząca,
obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Opcja na Prawo”



Radio SW we Wrocławiu: czerwiec 1982 – kwiecień 1990; kilkaset emisji ponad stu audycji; przeciętny czas trwania – 7 min.; zakres UKF 68–72 MHz, 72,11 MHz; straty własne: jeden aresztowany, jeden nadajnik ukradziony przez SB.

Archiwalne nagrania: www.sw.org.pl