EWM GP 51/2008

Z Encyklopedia Solidarności

GAZETA POLSKA, 17 grudnia 2008

Marian Jaworski – idealista

Działania antysystemowe Marian Jaworski rozpoczął już w szkole średniej. Wiosną 1963 r., będąc uczniem LO w Chmielniku, wziął udział w jednodniowym strajku okupacyjnym zorganizowanym przez uczniów z jego klasy, którzy zamknęli się wówczas w sali lekcyjnej na kilka godzin.

Szkolne epizody

Protest ten miał na celu obronę kolegów aresztowanych przez MO, którzy zostali niesłusznie oskarżeni o rabunek w sklepiku szkolnym. Represje dotknęły protestujących młodych ludzi dopiero w roku następnym, kiedy przyszedł czas egzaminu dojrzałości. „Ja byłem dobrym uczniem, więc mnie nie mogli zaszkodzić, jednak wielu moich kolegów matury nie zdało” – wspomina po latach.

Podczas wydarzeń marcowych w 1968 r. Marian Jaworski był na IV roku Politechniki Wrocławskiej. Uczestniczył w rozpoczętym 14 marca 48-godzinnym strajku okupacyjnym. W kolejnych miesiącach miały miejsce podobne wystąpienia. Była głodówka i bojkot zajęć. W maju Jaworski wziął udział w przemarszu ulicznym studentów politechniki. Pochód ten, ze sztandarami i transparentami o treści w stylu: „Prasa kłamie” czy „Uwolnić aresztowanych studentów”, dotarł pod główną trybunę na wrocławskich uroczystościach pierwszomajowych. Był to niezapomniany epizod, który odbił się echem po całym mieście. Postępowanie dyscyplinarne przeprowadzono głównie wobec studentów, których udało się zidentyfikować na zdjęciach robionych przez SB podczas strajków. Jaworski wówczas uniknął represji.

Przywódca

W działalność związkową włączył się stosunkowo szybko. W kieleckim „Elektroprojekcie” 4 września 1980 r. zaczęto organizować Wolne Związki Zawodowe. 3 października 1980 r. pracownicy przeprowadzili jednogodzinny strajk, solidaryzując się z Komitetem NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. Jaworski stanął na czele Komitetu Założycielskiego, a 17 listopada wybrano go przewodniczącym Komisji Zakładowej. Jako reprezentant biura kieleckiego wziął udział w zebraniu przedstawicieli wszystkich dziesięciu oddziałów „Elektroprojektu” z całego kraju. Utworzono wówczas Międzyoddziałową Komisję Porozumiewawczą NSZZ „Solidarność” Przedsiębiorstwa Biur Studiów i Projektów Urządzeń Elektrycznych „Elektroprojekt” w Warszawie.

Początkowo działał na szczeblu swego, niedużego przecież zakładu pracy, szybko jednak zdobył zaufanie w szerszych kręgach. Z czasem zaczął angażować się we współpracę z Zarządem Regionu. Uczestniczył w I Walnym Zjeździe Delegatów Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”. Mimo że nie był faworytem, 4 VII 1981 r. został wybrany przewodniczącym Zarządu Regionu. Z racji sprawowanej funkcji brał udział w wielu spotkaniach działaczy najwyższego szczebla. Nie bał się wyrażać własnego zdania, nie zależało mu na poklasku, lecz na skuteczności.

W ukryciu

11 i 12 grudnia 1981 r. przebywał na posiedzeniu Komisji Krajowej w Gdańsku. Kiedy dowiedział się o wprowadzeniu stanu wojennego, postanowił, że nie da się aresztować. A był przewidziany do internowania w pierwszej kolejności. Nie wrócił więc do swojego mieszkania, zdecydował, że będzie się ukrywał. Od 14 grudnia 1981 do 21 lipca 1982 r. przebywał w klasztorze księży pallotynów na Karczówce w Kielcach. „Początkowo, w obawie o bezpieczeństwo rodziny, nawet żona nie wiedziała, gdzie się ukryłem” – wspomina. Nie był to dla Jaworskiego okres łatwy, ale i nie bezczynny. Wydawał maszynopis pt. „Odezwa do członków «Solidarności» Regionu Świętokrzyskiego”, który przepisywał początkowo samodzielnie w liczbie ok. 300-500 egzemplarzy miesięcznie. Jego treść dotyczyła głównie sytuacji bieżącej oraz analizy wydarzeń, jakie nastąpiły w danym miesiącu. Po jakimś czasie ksiądz Mieczysław Lis, który dostarczał materiałów potrzebnych do pisania oraz kierował kolportażem, wyznaczył osobę do pomocy w przepisywaniu maszynopisu. W ten sposób ukazało się 7 lub 8 numerów „Odezwy”. Jaworski próbował poderwać ludzi do dalszej walki, rozsyłał listy do kolegów z Zarządu, jednak wielu działaczy przyjęło wówczas bierną postawę. „Dopiero wtedy okazało się, kto tak naprawdę walczył w imię idei!” – mówi z przejęciem.

W miarę upływu czasu zaczęła pojawiać się myśl o ujawnieniu. Nie można było egzystować tak w nieskończoność. Piętrzyły się problemy, proza życia dawała się we znaki. Trzeba było zrobić krok naprzód. Po długich przemyśleniach podjął tę niezwykle trudną decyzję. Musiał jeszcze wybrać najdogodniejszy dla siebie moment. Zdecydował więc, że ujawni się 22 lipca 1982 r. „Kiedy zgłosiłem się w Komendzie Miejskiej MO w Kielcach, zdezorientowani funkcjonariusze nie wiedzieli, co ze mną zrobić. Zaczęło się nerwowe telefonowanie do zwierzchników, niepewność i wielogodzinne oczekiwanie” – wspomina. Gdy w końcu znalazł się ktoś władny podjąć decyzję, zaczęły się permanentne przesłuchania, które trwały przez kolejne miesiące. Jaworski nie został internowany ani aresztowany, codziennie spędzał jednak na komendzie po kilka godzin.

Kiedy sytuacja nieco się ustabilizowała, trzeba było wrócić do codzienności, zacząć pracować i normalnie żyć. Nie było to oczywiście proste, gdyż w „Elektroprojekcie” nie chciano Jaworskiego przywrócić do pracy. Przyjęty został dopiero po pisemnej interwencji u Kiszczaka, na początku roku 1983. Oczywiście nie mogło być zbyt łatwo, zatrudniono go na szeregowym stanowisku i z najniższą pensją. „Byłem fachowcem, pracowałem przecież jako kierownik w tej firmie, a wówczas zarabiałem jak sprzątaczka” – rozpamiętuje z żalem. Pomimo kwalifikacji i doświadczenia zawodowego ponowny awans otrzymał dopiero w 1989 r.

Jaworski poniósł konsekwencje swojego idealizmu, nie zaprzestał jednak działalności opozycyjnej. Dalej angażował się w prace będące niejako kontynuacją zadań NSZZ „Solidarność”. W 1986 r. był współzałożycielem Tymczasowej Rady „Solidarności” Regionu Świętokrzyskiego, a następnie w 1987 r. Grupy Roboczej Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” oraz Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność”. Była to de facto ta sama organizacja, zmieniały się tylko nazwy. Cel był niezmienny – walczyć w imię wolności.

Nowa droga

Kiedy przyszedł rok 1989, Marian Jaworski z zapałem zabrał się za działania na rzecz „nowej Polski”. Aktywnie uczestniczył w przygotowaniach do czerwcowych wyborów, był członkiem Świętokrzyskiego Komitetu Obywatelskiego. Ponownie został przewodniczącym Zarządu Regionu Świętokrzyskiego, a w latach 1990-1991 pełnił funkcję dyrektora Funduszu Gospodarczego Świętokrzyskiej „Solidarności”. Szybko zorientował się jednak, że „Solidarność” z roku 1989 nie jest już tym związkiem, który w 1980 r. poderwał do działania tak wielu ludzi. Postanowił odciąć się od dotychczasowej działalności, przewartościował swoje życie.

Wielu członków NSZZ „Solidarność”, nawet tych szeregowych, po przełomie roku 1989 związało swoje losy z polityką, zrobiło kariery i dziś zajmuje eksponowane stanowiska. Marian Jaworski wybrał inną drogę. Założył organizację pomagającą ubogim. Dzięki operatywności zaczął zarabiać pieniądze, które przeznaczył na rozwój Fundacji św. Brata Alberta. Dziś może poszczycić się, że jest fundatorem instytucji dającej schronienie i nadzieję na lepsze jutro wielu ludziom, którzy znaleźli się na zakręcie.

Marian Jaworski był wielokrotnie honorowany odznaczeniami państwowymi oraz wyróżniany w regionie za działalność na rzecz innych. Obecnie – jak sam mówi – „jest dumny z siebie i uważa, że decyzje, jakie podejmował w życiu, były słuszne”.

Marzena Grosicka
historyk, OBEP IPN Kielce



MARIAN WŁODZIMIERZ JAWORSKI

Urodził się 4 IX 1946 r. w Suliszowie k. Chmielnika. W 1970 r. ukończył Politechnikę Wrocławską (Wydział Elektryczny). W latach 1970-1975 był stażystą, a następnie inspektorem nadzoru i kierownikiem technicznym w Zakładzie Energetycznym w Kielcach. W latach 1976-1981 i 1983-1991 pracował jako pomocnik projektanta, projektant oraz kierownik zespołu projektowego w Biurze Studiów i Projektów Przemysłowych Urządzeń Elektrycznych „Elektroprojekt” w Kielcach. Do Związku należał od 4 IX 1980 r. Był członkiem Komitetu Organizacyjnego Wolnych Związków Zawodowych w „Elektroprojekcie”, przewodniczącym Komitetu Założycielskiego, a następnie Komisji Zakładowej oraz członkiem Międzyoddziałowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność” Przedsiębiorstwa Biur Studiów i Projektów Urządzeń Elektrycznych „Elektroprojekt” w Warszawie. Uczestniczył w I Walnym Zjeździe Delegatów Regionu Świętokrzyskiego. 4 VII 1981 r. wybrany został przewodniczącym Zarządu Regionu. Od 14 XII 1981 r. do 21 VII 1982 r. ukrywał się w klasztorze księży pallotynów na Karczówce w Kielcach. Ujawnił się 22 VII 1982 r., po czym przez kilka miesięcy codziennie go przesłuchiwano. Do pracy w „Elektroprojekcie” przywrócony został dopiero w 1983 r. Wspólnie z kilkoma działaczami z Regionu Świętokrzyskiego zakładał organizacje kontynuujące działalność NSZZ „Solidarność”. Był członkiem Świętokrzyskiego Komitetu Obywatelskiego. W 1989 r. przewodniczył reaktywowanemu Zarządowi Regionu, a w latach 1990-1991 pełnił funkcję dyrektora Funduszu Gospodarczego Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność” Sp. z o.o. Od 1992 r. jest dyrektorem naczelnym i prezesem Zarządu Fundacji Gospodarczej św. Brata Alberta w Kielcach. Uhonorowany medalem za zasługi dla Kościoła kieleckiego (1993), Nagrodą Miasta Kielc za działalność na rzecz pomocy potrzebującym (1997), srebrnym Krzyżem Zasługi (2001) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2006).