Happeningi w Poznaniu 1988-1989

Z Encyklopedia Solidarności

Wersja robocza.

Happeningi w Poznaniu 1988-1989, nawiązywały do happeningów Pomarańczowej Alternatywy z Wrocławia, Łodzi czy Gdańska; odbywały się głównie na ul. Półwiejskiej, popularnym poznańskim deptaku. Organizatorzy, wywodzący się gł. z NZS, uznali pod koniec l. 80., że wobec osłabienia represyjności systemu można wyjść z konspiracji i podjąć walkę z władzą za pomocą śmiechu. W 1988 występowali jako Komando Mathiasa Rusta (w nawiązaniu do postaci 19-letniego niemieckiego pilota Cessny 172, który w V 1987, unikając zatrzymania przez obronę powietrzną ZSRR, wylądował na moście niedaleko pl. Czerwonego i Kremla). Pierwszy „desant” Komanda na poznańskim deptaku nastąpił 8 III 1988 z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Manifestanci, w tym grupa przebranych za kobiety młodych mężczyzn, zostali oskarżeni o „próbę ośmieszenia władz przez ukazanie losu kobiety w drugim etapie reformy”. Kolejny happening zorganizowano 21 III 1988 pod pretekstem powitania wiosny: kolorowo poprzebierani młodzi ludzie, zebrani na ul. Półwiejskiej, deklamowali okolicznościowe wierszyki, rozdawali kwiaty i lizaki, wznosili okrzyki „Bałwany na Syberię”, „Wiosna nasza” „Odwilż”. Ostatni udany happening odbył się 7 IV 1988 pod hasłem „Czerwone kapturki przeciwko wilkom”; zgromadził wiele osób w czerwonych czapeczkach, szalikach, swetrach, spodniach czy kurtkach, nawet krawatach, z transparentami, np.: „Babciu! Dlaczego masz taką długą pałę”. W pierwszym półroczu 1989 happeningi organizowali działacze młodzieżówek KPN, Solidarności Walczącej, PPS, członkowie Szkolnych Kół Oporu Społecznego oraz Inicjatywy Działań Niekonwencjonalnych. Tematy czerpano z historii najnowszej regionu; 22 II 1989, w przeddzień rocznicy „wyzwolenia” Poznania, odbył się z udziałem kilkuset osób happening „Wkroczenie Armii Czerwonej do Poznania”: uczestnicy przebrani w ubiory stylizowane na mundury wojsk sowieckich, z makietami kałasznikowów i czołgu z czerwoną gwiazdą. przemaszerowali z ul. Półwiejskiej przez centrum miasta. Kolejny happening – „Pogrzeb przyrody polskiej” – odbył się 15 III, ulotki zapraszające do udziału sygnowane były przez „Czerwone brygady – PZPR walcząca”; uczestnicy ubrani w czarne stroje, z żałobnymi chorągwiami, niektórzy z maskami gazowymi na twarzach, sformowali pochód-procesję, niesiono trumnę z dykty opatrzoną tabliczką „śp. Przyroda Polska”. 1 IV 1989, w prima aprilis, odbył się najciekawszy z dotychczasowych happeningów – „Zakłócanie ciszy”; organizatorzy zapowiedzieli imprezę, ale się nie pojawili; zdenerwowani funkcjonariusze MO i SB zaczęli legitymować i spisywać przypadkowych przechodniów, tymczasem na Starym Rynku rozpoczął się happening pod hasłem „Sąd nad Marzanną”, gdzie symbol zimy i śmierci wystylizowano na kukłę gen. Wojciecha Jaruzelskiego; uczestnicy chcąc utopić Marzannę, przeszli na pl. Wolności, jednak z braku wody w znajdującej się tam fontannie, spalili kukłę wraz z czerwoną flagą. Rocznica zakończenia II wojny światowej stała się okazją do ostatniego happeningu w Poznaniu. Impreza 8 V 1989 rozpoczęła się u zbiegu ulic Strzeleckiej i Półwiejskiej przedstawieniem parodiującym zdobycie Berlina; eksponowano postacie „bratających” się Stalina i Hitlera oraz elementy uzbrojenia i umundurowania różnych armii. Do tej kategorii działań można zaliczyć także zorganizowany ad hoc na ul. Półwiejskiej w VIII 1989 koncert kilku zespołów wracających z festiwalu w Jarocinie, zagrał m.in. Big Cyc z „pomarańczowym” Krzysztofem Skibą; zainscenizowano rozbijanie kartonowego muru berlińskiego.

Arkadiusz Małyszka