L00047 Władysław Matysiak

Z Encyklopedia Solidarności

==Relacja Władysława Matysiaka==

Jastrzębie-Zdrój, 25 IV 2008

Pamiętny rok 1981. 13 grudzień, pracowałem na nocnej zmianie. Na znak protestu przeciwko panującemu reżimowi podjęliśmy się okupacji kopalni, która trwała aż do pacyfikacji przez oddziały ZOMO 15 grudnia. Byłem czynnym uczestnikiem tego protestu. Ustawiliśmy barykady na terenie kopalni i blokowaliśmy bramy wjazdowe. 15 grudnia w Jastrzębiu stanęły już wszystkie kopalnie. W pacyfikacji kopalń brały udział jednostki bojowe: opancerzone wozy, czołgi. ZOMO rozbiło opór na kopalniach „Moszczenica”, „Jastrzębie”, „ XXXlecie”. Jedynie „Borynia” nie została siłą spacyfikowana, bo tu górnicy sami zdecydowali o zakończeniu strajku. Największy opór jednostkom ZOMO stawiła załoga kopalni „Manifest lipcowy”. ZOMO-wcy musieli sforsować zabarykadowane bramy za pomocą czołgów. Przez megafon mówili, abyśmy dobrowolnie opuścili teren kopalni. Gdy załoga na odezwy nie reagowała, zaczęli wstrzeliwać na teren kopalni świece dymne. Czołgami rozbili zabarykadowaną brame. Czołg, który rozbił bramę główną polewaliśmy wodą z hydrantu. Próbowaliśmy go powstrzymać rzucając złom i wózki kopalniane. Świece dymne, które wrzucali nam ZOMO-wcy odrzucaliśmy poza teren kopalni. Jedna z nieodpalonych świec odpaliła mi w rękach. W jednej chwili przestałem widzieć. Ktoś zaprowadził mnie do punktu opatrunkowego. W tym samym czasie padły pierwsze strzały. Co chwile przynoszono rannych góników. Udzielano im pierwszej pomocy. Dopiero po całej akcji pacyfikacyjnej, zezwolono na wpuszczenie karetek pogotowia. Trafiłem do okulisty w ZOZ (Zakładowy Ośrodek Zdrowia). Organizatorzy protestu (Komisja Zakładowa) zostali aresztowani. Po opuszczeniu więzienia w dalszym ciągu byli represjonowani w pracy oraz zmuszani do opuszczenia kraju.

Dla nas stan wojenny był szokiem. Natomiast dla członków i sympatyków PZPR naturalną koleją rzeczy. Członkowie „Solidarności” na kopalni „M.L.” zostali rozbici. Dopiero po stanie wojennym i zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszko zaczęliśmy się organizować. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że ducha Solidarności wskrzesił w nas ks. prałat Bernard Czernecki. W kościele „na górce” w Jastrzębiu Zdroju odbywały się co miesiąc msze za Ojczyznę. Ksiądz Czernecki udzielał także wsparcia i udostępniał salki do spotkań konspiracyjnych. Również kazania ks. Henryka Białasa, dodawały nam otuchy i wiarę w lepsze jutro.

Co działo się do strajku sierpień 1988... Pierwszą rzeczą o której warto wspomnieć to kolportaż prasy podziemnej. Rozprowadzaliśmy takie pisma jak: OŚĆ, RIS oraz Manifeściak który był wydany przez Tajną Komisję Zakładową w KWK „Manifest lipcowy”. Było też pismo „Bajtel” rozprowadzane przez T. Jedynaka i Ryszarda Zająca, który okazał się być wtyczką SB. Wyjeżdżaliśmy do Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Katowic, Piekar, Częstochowy by uczestniczyć w Mszach za Ojczyznę. Składaliśmy wieniec w rocznice zbrodni na górnikach kopalni „Wujek”. Braliśmy też udział na „ML” w uroczystych obchodach rocznicy podpisania Porozumień Jatzębskich. W ramach jednocznia członków „S” spotykaliśmy się w Żorach w mieszkaniu Jurka Nowosielskiego oraz u jego przyjaciółki w Jastrzębiu. W spotkaniu brali udział: W. Matysiak, S. Pasek, S. Kosek, J. Nowosielski, H. Ochnio, J. Pleszak, Z. Jaskólski, M. Buszta. Na spotkanie nie przybył A. Pietrzyk, chociaż został powiadomiony.

1 marca 1987 w mieszkaniu Stanisława Koska zawiązała się Tajna Komisja Zakładowa „Solidarność” przy KWK Manifest Lipcowy, w której szefem był W. Matysiak zastępcą J. Nowosielski, natomiast skarbnikiem S. Kosek. Członkowie to J. Pleszak, H. Ochnio, Z. Jaskólski, A. Pietrzyk.

Na jednym z naszych spotkań wytyczono działania, do których należało m.in. zorganizowanie Związku na kopalni i ustalenie wysokości składki członkowskiej. Moim zadaniem było działać na powierzchni kopalni, H. Ochnio w ZGM, reszta TKZ-u, na dole kopalni. Składki przekazywane były skarbnikowi wraz z listą pozyskanych związkowców. Naszym wytycznym nie chciał podporządkować się A. Pietrzyk nie opłacając składek i aż do strajku 1988 r. nie angażował się w działalności TKZ „S”.

Sytuacja na kopalni przypominała okres sprzed 1980. Dozór kopalniany bez prawnie przyznawał sobie talony na samochody oraz art.. AGD. Dyrekcja kopalni dała schronienie ZZG, która pod ich kuratelą robiła co chciała. Taka sytuacja była nie do zaakceptowania. W niedzielę 14 maja 1988 zaraz po Mszy spotkaliśmy się w salce parafialnej. W spotkaniu w kościele „na górce” brali udział: W. Matysiak - zakład przeróbczy, S. Kosek – górnik dołowy, J. Nowosielski – górnik dołowy, S. Pasek – górnik dołowy, J. Pleszak – d górnik dołowy, H. Ochnio – Z.G.M., Z. Jaskólski – dołowiec, J. Golec – górnik dołowy, E. Jarek – górnik dołowy A. Kornak – dołowiec, A. Kowalczyk – górnik dołowy.

Na tym spotkaniu zadecydowaliśmy o konieczności rozpoczęcia strajku na KWK „ML”. Nasz plan był następujący: w niedzielę w nocy zatrzymujemy wydobycie, a w poniedziałek rano Zakład Przeróbczy wstrzymuje wzbogacenie węgla. Organizować masówki, wyjaśnić załodze o co będziemy strajkować. Organizatorami strajku są: Jan Golec, Edward Jarek, Stanisław Pasek. Górnicy dołowi- członkowie związku „S” mają za zadanie ich wspomagać. Władysław Matysiak organizuje strajk w Zakładzie Przeróbczym.

Niestety „na górce”, ściany „miały uszy”. 14 maja ok. godziny 20 przyszli po mnie SB-cy. Rodzina była w szoku… Córka prosiła mnie, żebym nie jechał z tymi panami. Powiedziałem do rodziny, że nie wiem, o co tym panom chodzi. Udało mi się w tym zamieszaniu szeptem powiedzieć - usuńcie wszystko z domu i przenieście do Żyły. Był to sąsiad u którego trzymałem prasę i materiały związkowe. Aresztowali mnie we czterech, wsadzili do samochodu. Nawet nie stawiałem oporu, nie miało to sensu. Przywieźli mnie na Komendę na Śląską w Jastrzębiu. W piwnicy były cele. Posadzili mnie z jakimś pijakiem. Co parę godzin wyprowadzali podejrzanych. Na ich miejsce wprowadzano nowe osoby. Jednego nawet poznałem, był to syn pani Góreckiej. Kiedyś pracowała na kopalni. Był bardzo aktywny, koniecznie chciał się dowiedzieć za co tu siedzę. Pomyślałem, że nie ze mną takie numery, żadnych zwierzeń.

Wieczorem koło godziny 22 kazali mi umyć korytarz i ubikacje. Zatrzymywałem się przy celach i przez judasza widziałem kogo aresztowali. Byli tam S. Pasek i M. Burszta, ale siedzieli w osobnych celach. W nocy przywieźli Janka Golca i Edwarda Jarka, którzy byli w roboczych ubraniach. Na tej twardej pryczy nie zasnąłem ani na moment. Na przesłuchanie wyprowadzili mnie we wtorek po południu. Niestety nie znam nazwisk tych dwóch SB-ków, którzy mnie przesłuchiwali. Pytali, kto organizował strajk. Za każdym razem odpowiadałem, że nie znam nazwisk, które wymieniali, znam ludzi tylko z widzenia. Mówili, że oni i tak wszystko wiedzą. Nie wiem jak długo trwało to przesłuchanie, notowali coś na kartce. Nie podpisywałem żadnego protokołu, siedziałem do godziny 18 (prawie 48 godzin). W środę rano poszedłem na szychtę. Kierownik zrobił mi awanturę, że w mojej sprawie był na dywaniku u dyr. kopalni. Zastanawiałem się, kto zakablował SB-kom o strajku. Okazało się, że wiedział także T. Jedynak od J. Pleszaka. A jednak miał plastra - Ryszarda Zająca. To można wyjaśnić w IPN.

Strajk 15 sierpnia 1988 ustalono już w mniejszym gronie. Na temat tego strajku więcej może powiedzieć Stanisław Kosek. Za ustaleniem TKZ nie miałem się angażować w ten strajk. Pełniłem funkcje szefa tej komisji. 20 sierpnia brał ślub mój syn. Za zezwoleniem ZKS poszedłem na ślub syna. Na kopalnię wróciłem 23 sierpnia o godz. 22. Były trudności z wejściem na teren kopalni, ponieważ była szczelnie okrążona przez odziały milicyjne. Mogli wejść tylko pracownicy, na których obłożenia robili kierownicy oddziałów. Pod bramą stały łamistrajki, to z nich wybierano do pracy. Na kopalnie wprowadził mnie kierownik działu elektrycznego. Sytuacja z dnia na dzień stawała się gorsza. Dyrekcja zwlekała z podpisaniem porozumienia i postulatów, grali na zwłokę. Ludzie nie wytrzymują psychicznie. Opuszczają kopalnie. Przyjechali do nas osoby spoza zakładu: J. Lityński, J. Szczepański, H. Sienkiewicz, Skorenko. Wspomagali nas w negocjacjach.

25-28 sierpnia 1988 w Krakowie odbywała się Konferencja Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka. Zostałem wytypowany przez ZKS, a także za sugestią Jarosława Szczepańskiego i Jana Lityńskiego na tę knferencję. Wziąłem listę postulatów oraz ustne instrukcje. Do Krakowa dojechałem około godziny 20. Zgłosiłem się w umówionym miejscu w kościele. Tam jednak nie wszystko poszło jak powinno, kilkakrotnie kołatałem do bramy wejściowej, ale nikt nie otwierał. Nie znałem Krakowa, a poza tym w nocy chodziły patrole milicji. Postanowiłem do rana schować się w zabudowaniach przykościelnych. Rano ponowiłem pukanie do bramy kościoła. Zostałem wpuszczony na teren parafii. Po informacji, że jestem delegatem MKS-u w KWK „Manifest Lipcowy” zostałem przyjęty na zjazd. Odwieziono mnie do miejsca docelowego na parafię przy kościele. Tam przyjął mnie pan Romaszewski, organizator spotkania. Byłem przemarznięty, głodny, wystraszony. Po tej nocy dostałem pokój, gdzie mogłem się wykąpać, przespać i oczywiście zjeść jakiś posiłek. Dostałem identyfikator nr 594 z moim nazwiskiem. Moim zadaniem było poinformowanie o sytuacji na kopalni, wyjaśnienie jakie są postulaty strajkujących i prośba o wsparcie protestujących górników. To wszystko powiedziałem po mszy, która odbyła się w trakcie zjazdu. Z miejsca gdzie mówi się kazanie. Z panem Romaszewskim odbyłem wspólną konferencję prasową. Odpowiadałem na zadawane pytania. Uczestnicy zjazdu byli oburzeni tym, co im przekazałem. Próbowali organizować przyjazd na kopalnie „M.L.”. Wróciłem na kopalnię i doznałem szoku. Na strajku zostało już bardzo niewiele osób. Zdałem załodze sprawozdanie z pobytu w Krakowie. Strajk zakończono trzeciego września 1988 podpisaniem porozumienia m.in. zabezpieczenia organizatorów strajku przed represjami. Po strajku postanowiliśmy działać dalej. Wybraliśmy TKZ (Tymczasowa Komisja Zakładowa) „S”. Nie mieliśmy pomieszczenia na działalność związkową. Wydawaliśmy deklaracje do związku „S” - na placu autobusowym, przy Transporcie pod zadaszeniem. Dawna siedziba „S” w budynku szkoleniowym została zajęta przez ZZG. W październiku 1988 zostałem wybrany na vice przewodniczącego TKZ NSZZ „S”.

Spisała Małgorzata Kamińska