L00102 Tomasz Ziemiński

Z Encyklopedia Solidarności

==Relacja Tomasza Zimińskiego==

W 1983 roku rozpocząłem studia na wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Już na samym początku moich studiów związałem się z grupą tworzącą komitet założycielski Bratniej Pomocy Studentów Bratniak. To ugrupowanie skupiało niezależne środowiska studentów wydziału prawa. Jeszcze w czasach, gdy uczęszczałem do liceum, często brałem udział w akcjach ulotkowych, kolportażu bibuły, brałem udział w demonstracjach solidarnościowych. Gdy poszedłem na studia, to automatyczne zacząłem szukać środowiska o charakterze antysystemowym. O Bratniaku dowiedziałem się od starszego kolegi, który dwa lata przede mną rozpoczął studia na prawie. Działacze Bratniaka liczyli się z tym, że ich organizacja może nie być zarejestrowana, a chcąc działać legalnie, wpadli na pomysł utworzenia struktury w ramach innych organizacji. W ramach PTTK działał Klub Turystyczny Bratniak, powstał również Dyskusyjny Klub Filmowy Bratniak. Zapisałem się na wycieczkę do Gdańska organizowaną przez Bratniaka. Po powrocie powiesiliśmy na gazetce ściennej zdjęcia z naszej eskapady, na jednym z fotografii staliśmy w asyście „słynnego elektryka”.

Po pół roku zostałem wiceprzewodniczącym Bratniaka. Nasza organizacja miała silną pozycję w samorządzie studenckim na wydziale prawa. Moje działania na rzecz Bratniaka szybko zostały dostrzeżone przez działaczy NZS. Trzon nielegalnego jeszcze wówczas NZS-u stanowili: Radosław Świtkiewicz, Wojciech Świdnicki, Witold Przytocki, Paweł Porucznik, Jan Szczerba, Cezary Orłowicz, Michał Bichniewicz. Wiosną 1984 roku zaproponowano mi, żebym wstąpił w szeregi NZS-u. Moją rolą było pełnienie roli ogniwa pomiędzy legalnym Bratniakiem a podziemnym NZS-em. W tamtym okresie działalnośc NZS-u była bardzo skromna. Struktura organizacji była nieliczna, o bardzo ograniczonych możliwościach. Nasza działalność opierała się na braniu udziału w demonstracjach organizowanych przez „Solidarność”. Ponadto co jakiś czas drukowaliśmy ulotki. Rozklejanie ulotek odbywało się głównie na terenie uczelni i akademikach. Najlepszą do tego porą była 7.00 rano, gdy sprzątaczki zaczynały sprzątać od najwyższego piętra. Wtedy należało porozklejać ulotki na tych posprzątanych już piętrach. Mieliśmy także własną bibliotekę. Książki załatwiał głównie Paweł Porucznik, natomiast spis pozycji do wypożyczenia prowadził Jan Szczerba. Zaufane osoby mogły przejrzeć spis książek, a po dwóch dniach wybrana pozycja była dostarczana. Pobieraliśmy drobną opłatę za przetrzymanie i tak zdobyte fundusze przeznaczane były na zakup nowych książek. Sieć kolportażowa z czasem znacznie się powiększyła. Paweł Porucznik nawiązał kontakt z oficyną wydawniczą Pokolenie. Dzięki tej współpracy zwiększyły się nasze możliwości druku. Mieliśmy wpływ na niektóre pozycje wydawane przez Pokolenie. Za naszą namową wydano kilka książek Józefa Mackiewicza. Udostępnialiśmy oficynie nasze lokale, w których składowane były książki.

Członek zarządu NZS Marek Kamiński wpadł na pomysł zorganizowania demonstracji kadrowej. Polegało to na tym, że spotkaliśmy się w 20 osób, przemaszerowaliśmy kilkaset metrów niosąc flagę z napisem „Solidarność” i wznosząc okrzyki nawołujące do bojkotowania zbliżających się wyborów. Po przejściu 250 metrów rozbiegliśmy się po bramach.

Widząc słabość NZS-u, zainicjowałem wydawanie pisma. Skontaktowano mnie z kolegą z Politechniki Ryszardem Nachiło. Na kolejne spotkanie Ryszard przyprowadził swojego kolegę również z Politechniki Dariusza Węglickiego i w tym gronie powstało pismo „MIŚ” – Międzyuczelniany Informator Środowiskowy. Pod tytułem mieścił się dopisek „pismo środowiskowe studentów uczelni warszawskich wydawane przy współpracy z NZS UW imienia Józefa Piłsudzkiego”. W 1985 roku ukazał się pierwszy numer i ukazywał się aż do Okrągłego Stołu. Nasze pismo stało się jednym z najważniejszych warszawskich pism studenckich. W późniejszych latach nie brałem już czynnego udziału w wydawaniu „MIŚ”. Pojawiły się nowe inicjatywy, którym poświęciłem uwagę, natomiast redakcja pisma wypełniła się nowymi osobami. Z racji tego, iż coraz więcej ludzi współpracowało z redakcją, był nadmiar tekstów, który nie mieścił się w ramy informatora. Powstał pomysł stworzenia magazynu o nazwie „Grizzly”, gdzie publikowany był nadmiar tekstów z „MIŚ”.

Kolejnym punktem działalności NZS było nawiązanie współpracy z MRKS – Międzyzakładowym Robotniczym Komitetem Solidarności. To środowisko było związane z Hutą Warszawa i kościołem św. Stanisława Kostki. MRKS wydawał tygodnik „CDN” oraz dwutygodnik „Robotnik” (w późniejszym czasie wydawany przez PPS).

W 1986 roku rozpoczęliśmy współprace z kolegami z Historii. Ponieważ byli od nas troszkę młodsi, a co za tym idzie energiczniejsi w działaniu i z szerszymi horyzontami, to wnieśli do naszej działalności dużo nowych pomysłów. Poszukiwali nowych form wyrazu, współpraca z nimi bardzo ożywiła naszą działalność. Pierwszą wspólną akcją pod szyldem NZS-u była wyżej wspomniana demonstracja kadrowa. Z czasem w połączeniu z siłami Grup Oporu Solidarni w tychże demonstracjach brało około stu osób. Nawiązując do Grup Oporu Solidarni, warto wspomnieć o braciach Ryszardzie i Wojciechu Nachiło. Jak już wspomniałem, Ryszard brał czynny udział w tworzeniu „MIŚ”, natomiast jego brat (od 1985 roku student socjologii) wstąpił do NZS-u, jednakże po jakimś czasie przeszedł do Grup Oporu Solidarni. Poprzez Wojtka mieliśmy dojścia na socjologii. NZS zaczął się rozrastać. Dzięki Robertowi Pastrykowi (również student socjologii), zdobyliśmy kontakty na AWF-ie i ATK. Na AWF-ie byli to: Krzysztof Miller, Marek Zaleski, Sylwester Rosa i Irek Kurzyński. Natomiast na ATK: Artur Łasiuk, Tomasz Jakubiak, Piotr Pawłowski, Joanna Szymanderska. Dzięki tym ludziom powstały komórki NZS-u na powyżej wspomnianych uczelniach. Robert Pastryk wpadł na świetny pomysł stworzenia biuletynu informującego redakcje pism podziemnych o działalności NZS-u. Biuletyn („CIA”) zaczął cieszyć się ogromnym powodzeniem. Korzystając z naszych możliwości technicznych, zaczęliśmy powielać go do ponad dwóch tysięcy egzemplarzy.

Na początku 1987 roku w Warszawie odbył się krajowy zjazd NZS. Zdumiewający był fakt, iż nikt nas o tym zjeździe nie poinformował. Zaczęliśmy się dopytywać o rezultaty owego zjazdu. Okazało się, że przedstawiciele NZS-u z Krakowa, Wrocławia, Łodzi, Katowic, a nawet Warszawy (głównie studenci Politechniki) spotkali się, przedyskutowali bieżące sprawy i nazwali to drugim zjazdem NZS-u. Do dziś to spotkanie funkcjonuje pod taką nazwą, choć przyznam, że budzi to we mnie pewne wątpliwości. Z czasem zaczęliśmy mieć poczucie, że jesteśmy wykluczani z środowiska NZS. W „Podziemnym Tygodniku Warszawskim” (wydawany przez środowisko związane z Antonim Macierewiczem) pojawiły się informacje, że warszawski NZS jest laicką lewicą, podczas gdy komisja krajowa odwołuje się do wartości chrześcijańskich i krajowych. Poszukując dróg porozumienia i wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, nawiązaliśmy kontakt z wrocławskim NZS-em. Po rozmowie z wrocławskimi kolegami uzyskaliśmy ich wsparcie. W efekcie udało nam się dołączyć warszawski NZS do kolejnej krajówki, która odbyła się w Krakowie. Będąc w komisji krajowej, udało nam się przyłączyć kolegów z kolejnych miast: Poznań, Gdańsk, Lublin. Chcąc sformalizować współpracę z grupami z różnych uczelni, które wspierały nasze działania, 17 lutego 1987 roku powołaliśmy Unię NZS. Powołanie nowej struktury rodziło rozmaite dyskusje. Między innymi pojawił się komentarz, że po powstaniu krajówki laicka Warszawka powołuje własną odrębną strukturę.

Ważnym wydarzeniem w życiu NZS-u była pielgrzymka Papieża do Polski w 1987 roku. Dzięki przynależności do krajówki udało nam się zdobyć wejściówki na msze w Gdańsku. W jednym miejscu znalazło się tyle ludzi NZS-u z transparentami różnych uczelni – dało nam to poczcie siły jaką tworzymy.

Ogromny wstrząs wywołało zatrzymanie, a w konsekwencji śmierć księdza Jerzego Popiełuszki. Spodziewając się ataków na Kościół ze strony władz, zorganizowaliśmy straż porządkową dyżurującą na parafii. Na początku były całodobowe, a po pogrzebie księdza Jerzego odbywały się tylko w dzień. Pamiętam płacz, niezrozumienie i poczucie niepewności. Odbył się proces toruński naszpikowany kłamstwami. Oczywiście braliśmy udział w pogrzebie księdza. Na Żoliborskim cmentarzu zgromadziło się kilkaset tysięcy ludzi. Po uroczystości odbyła się demonstracja solidarnościowa. W rocznice śmierci Popiełuszki w ramach PTTK-u Bratniak wynająłem autokar i pod pozorem wycieczki na bagna Biebrzańskie pojechaliśmy do Suchowoli na parafię, z której pochodził ksiądz Jerzy. Wzięliśmy ze sobą transparenty i uczestniczyliśmy w mszy rocznicowej, którą prowadził ksiądz Suchowolec (zamordowany przez SB w 1989 roku). Mieliśmy zaszczyt poznać rodzinę księdza Popiełuszki. Każdy z nas został poczęstowany kawałkiem świeżo upieczonego domowego chleba. Nawiasem mówiąc, do takich wyjazdów służył Bratniak. Pod pozorem wycieczki turystycznej jeździliśmy na obchody wspomnianej śmierci księdza Popiełuszki oraz 50. rocznicy śmierci Józefa Piłsudzkiego.

Poprzez działacza NZS-u Sławka Góreckiego, studenta polonistyki, nawiązaliśmy kontakt ze środowiskiem działającym na warszawskiej woli – MKK (Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny). Trzonem MKK byli: Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, Marian Parchowski. W 1987 roku utworzyła się grupa NZS na Politechnice. Część studentów była związana z Grupami Oporu Solidarni, część z „MIŚ”, inni z pismem „WAGA” (Warszawska Gazeta Akademicka). Dzięki coraz bardziej rozbudowanej strukturze ośrodek NZS w Warszawie zaczął zyskiwać na znaczeniu. Pojawiały się nowe inicjatywy. Jedną z nich była próba jawnej działalności. Inna ciekawą inicjatywą były zrodzone we Wrocławiu happeningi. Imprezy tego typu były organizowane w formie zabawy i skupiały wokół siebie sporo ludzi. Pierwszy happening organizowany we współpracy z NZS-em był w obronie podupadłej biblioteki. W spotkaniu organizacyjnym wzięły udział trzy osoby: Robert Kwiatkowski, Paweł Porucznik i ja. Chcieliśmy poprzez masową imprezę jawnie dać wyraz naszym poglądom. Przedsięwzięcie odniosło sukces. Ta forma przekazu zaczęła być coraz bardziej popularna. Powstały zawodowe grupy happeningowe. NZS zaczął wyrażać swoje poglądy na coraz więcej sposobów.

Coraz częściej dyskutowano o ujawnieniu NZS-u. Za ujawnieniem się przemawiał m.in. fakt, iż w zakładach pracy zaczęły powstawać jawne komitety założycielskie „Solidarności”. Młoda kadra „Solidarności” próbowała jawnej działalności i nie wyciągano w stosunku do nich żadnych konsekwencji. W lutym 1988 roku pojawił się list otwarty podpisany przez studentów, w którym wyrażano troskę o stan środowiska akademickiego, domagano się pluralizmu organizacji studenckich oraz rejestracji NZS-u. Po przeniesieniu punktu decyzyjnego z wydziału prawa na historię zaczęliśmy się przygotowywać do rejestracji NZS-u. Napisaliśmy program i w dziesięć osób postanowiliśmy się ujawnić. Na jednym z największych warszawskich wieców 8 marca 1988 roku moi koledzy wystąpili czytając nasz program. Spotkało się to z wielkim aplauzem ze strony zgromadzonego tłumu. Trzeba tu zaznaczyć, że ujawniło się wówczas tylko te dziesięć osób, cała reszta struktur łącznie z zarządem, gazetki, lokale nadal pozostała podziemna. Na ławce leżała lista członków komitetu założycielskiego i każdy, kto chciał, mógł się wpisać. Tego dnia podczas trwania wiecu i tuż po nim na listę wpisało się 899 osób. W następnych miesiącach ilość chętnych wzrosła do dwóch i pół tysiąca. NZS zaczął rozrastać się na prawie wszystkie wydziały. Jakiś czas później pojawiły się jawne stoiska, na których można było kupić bibułę. Podsumowując, wszystkie te działania doprowadziły do tego, że staliśmy się największą opozycyjną organizacją działającą w Polsce.